Ok, to od początku.
Jak to bywa, pewnie gdzie indziej umieszczamy i skarlałą mentalność i kłótliwość, inaczej sobie ją definiujemy i posiadamy - tak sądzę - inne w związku z tym recepty. To jest oczywiste.I tak trochę z innej mańki - to że ilu nas jest widzi sprawy inaczej, to dobrze, jednak, że nie potrafią się te diagnozy uzupełniać - to już jest źle. Powtarzam to czasami moim znajomym, którzy lubują się w ustawianiu swoich sądów nad innymi sądami, że ten sposób dyskusji, która musi wyłonić zwycięzcę jest szkodliwa, ponieważ w oczywisty sposób jest zafekowana marzeniem o wyłączności posiadania prawdy (teraz to już brzmi jak kazanie, ale proszę się nie przejmować), wyłączności posiadania władzy, itd.
W moim odczuciu istnieją obok siebie - wszędzie - równoprawne sądy. Zwalczanie jednych na rzecz drugich pozbawia szerszej perspektywy. To jest - jeżeli jestem zrozumiały - jedyna rzeczywistość, która mnie w takich smutnych miasteczkach jak Wschowa przeraża. Ale do rzeczy.
Na miasto nie patrzę jedynie przez pryzmat władz i tego co one robią (lub nie robią) dla miasta. Mam wrażenie, że ten sposób oceny miasta przez pryzmat tego co dzieje się w ratuszu sprowadza właśnie ocenę Wschowy do poniżającego Wschowę niezadowolenia. W moich oczach na miasto i jego odbiór składa się wielość wydarzeń niekoniecznie - jak już powiedziałem - związanych z władzami miasta.
I tak jestem pod wrażeniem np. licealnej tradycji wystawiania pod koniec roku szkolnego teatralnych przedstawień. to dzieje się od trzech lat bodajże, może dłużej, formuje się jakaś tradycja z teatralnymi ambicjami. POmijając ocenę tego zjawiska jestem przekonany, że to jest ciekawy, dobry kierunek.
Doceniam rownież to, co ostatnio, od kilku miesięcy, robi portal zw.pl - rejestrowanie różnych wydarzeń we Wschowie, a ostatnio nawet ambicje reportażowe twórców portalu przynoszą jakąś nową jakość. Owszem, różnie można to oceniać, ale rozumiem, ze ten portal się rozwija i że nabierze jeszcze rozpędu.
Te dwie tzw. inicjatywy dobrze rokują. Co Ty na to?

W tzw. polityce, to trudno coś powiedzieć. I właściwie nie chce mi się wypowiadać

To jest zupełnie inny model, heh. Nieporozumienia są wpisane na stałe. Jedynym - co jest żenujące - punktem odniesienia jest burmistrz i ratusz burmistrza

każdy jego ruch, wypowiedź, itd. Nie ma planu pozytywnego. W rezultacie, cokolwiek się nie dzieje i tak dzieje się wokół obecnego burmistrza.
Co jeszcze, może spotkamy się na piwie?

)